
Barbara Hendricks - dziś świąteczny koncert
Paweł Piotrowski / AG
Już dziś wieczorem w archikatedrze św. Jana na warszawskiej Starówce ze świątecznym koncertem wystąpi jedna z najlepszych wokalistek - sopranistka Barbara Hendricks. Z pewnością nie zabraknie jazzowych standardów oraz kolęd.
- Kocham śpiewać, kocham muzykę. Mogłabym istnieć bez sławy, ale nie mogłabym żyć bez śpiewu - deklaruje w rozmowie z "Gazetą". Zasłynęła jako "Czarna Callas" odnosząca sukcesy na największych scenach operowych świata i pod batutą najsłynniejszych dyrygentów: Karajana, Bernsteina, Mehty. Melomanów podbiła czystym, mocnym tembrem swojego głosu i pełnymi uczuciowego zaangażowania interpretacjami. Jej specjalnością był Mozart, popisową rolą Zuzanna w "Weselu Figara". To jednak zaledwie wycinek jej repertuaru, na który składa się przeszło 25 ról operowych, ostatnio Anioł w paryskich "Aniołach w Ameryce" Petera Eötvösa.
Od początku swojej kariery Hendricks śpiewa też pieśni - od Schumanna po Poulenca - oraz muzykę oratoryjną. Warto pamiętać, że to właśnie ona była pierwszą wykonawczynią "Dies Irae" Krzysztofa Pendereckiego. Śpiewa w wielu językach, również w tych najtrudniejszych: po polsku, węgiersku, duńsku.
Na tym wszystkim mogłaby poprzestać, ale jej niezaspokojony apetyt na muzykę kazał jej poszerzyć swój repertuar także o jazz, a ostatnio również blues. Wykonując od kilkunastu lat jazz, Hendricks sięga do swoich muzycznych korzeni. Jako dziecko śpiewała negro spirituals w kościele swojego ojca pastora. Ta czysto wokalna muzyka afroamerykańskich niewolników stoi u podstaw tych wszystkich wywodzących się z "czarnej" Ameryki gatunków, którym teraz poświęca się sławna wokalistka.
Hendricks promować będzie swoją najnowszą płytę "Barbara sings the blues" wydaną przez jej autorską wytwórnię płytową Arte Verum. Zaśpiewa także standardy jazzowe i kolędy z towarzyszeniem swoich stałych współpracowników Magnusa Lindberga (saksofon) i Mathiasa Algotssona (fortepian).
Piątek, 12 grudnia, godz. 20, archikatedra św. Jana, ul. Świętojańska 8
źródło: Anna S. Dębowska/ Gazeta Wyborcza Warszawa
















