
Fot. Grażyna Makara / AG
Sześć lat temu ten festiwal rozpoczynał się od paru luźno powiązanych ze sobą koncertów i widowisk w nowohuckim kombinacie. Tegoroczną edycję, pod artystycznym kierownictwem Filipa Berkowicza, brytyjski miesięcznik "Gramophone" rekomendował jako jeden z najważniejszych festiwali na świecie
Nic dziwnego. Poświęcona niemieckiej muzyce XX i XXI wieku VI edycja była nadzwyczajna. Na początek kompozycje Kurta Weilla (II Symfonia i "Die Sieben Todsünden") w interpretacji Marca Minkowskiego z Sinfoniettą Cracovią oraz śpiewaczką Ute Lemper.
Potem było już bardziej awangardowo. W nieczynnej fabryce Oskara Schindlera (wkrótce ma tam powstać muzeum sztuki współczesnej) zabrzmiała muzyka Karlheinza Stockhausena. "Stimmung" w wykonaniu zespołu Theatre of Voices, "Kontakte" - London Sinfonietty, "Kreuzspiel", "Kontra-Punkte" i "Mantra" - Ensemble Modern pod batutą Ilana Volkova.
Wydarzeniem były też polskie premiery dzieł Helmuta Lachnmanna, Wolfganga Rihma i Heinera Goebbelsa. Lachenmann wraz z zespołem Klangforum Wien przedstawił m.in. interpretację ">...Zwei Gefühle... <, Musik mit Leonardo". Młody niemiecki zespół musikFabrik kapitalnie wykonał "Chiffre IV" i "Concerto Seraphin" Rihma (światowa premiera tego drugiego odbyła się dzień wcześniej w Berlinie).
Odkryciem był monograficzny koncert poświęcony twórczości Goebbelsa, artysty łączącego świat XX-wiecznego języka kompozytorskiego z elementami jazzu, rocka, a nawet teatru. Szkoda, że choć obecna w katalogach wytwórni ECM, w Polsce jest właściwie niewykonywana.
Festiwal zaistniał także w świecie wirtualnym. Ma swój profil w MySpace , nagrania na YouTube, był także obecny w Second Life. Koncertów można było wysłuchać w wirtualnej sali koncertowej Second Poland. Za rok mają się w niej pojawić awatary artystów. Więcej - to właśnie dzięki burzy na forach internetowych, jaką wywołała plotka o możliwości zaproszenia zespołu Kraftwerk, plotka stała się prawdą. I tak trzy finałowe koncerty należały właśnie do tej niemieckiej legendy muzyki elektronicznej. Kraftwerk przyciągnął do Krakowa ponad 11 tysięcy fanów.
Źródło: Tomasz Handzlik, Gazeta Wyborcza














