
06.01.2009
15:32
Sokół feat. Pono - Ty Przecież Wiesz Co: miód, cukier i progres
okładka albumu Ty Przecież Wiesz Co
Część fanów oskarżyła ich o zdradę ideałów po komercyjnym sukcesie "W aucie". Cóż - nie każdy musi czuć klimat lat 80. i wyczuć dobry muzyczny żart. Inna część nigdy nie zrozumiała, że kto stoi w miejscu i ciągle nagrywa o tym samym, zalicza tym samym regres, a dla artystów jest to de facto pocałunek śmierci. Sokół i Pono wciąż przed nim uciekają, a nowym albumem dali wiecznie narzekającym sympatykom kolejny powód do smędzenia na forach. NiegodZI(P)wcy!
Sokół feat. Pono "Ty Przecież Wiesz Co", Prosto
Żarty żartami - pora na konkrety. Szczególnie, że tematyka najnowszej płyty Sokoła i Pono do najweselszej i najbardziej żartobliwej nie należy. Na wstępie należy się jedna istotna uwaga. Podpisanie materiału jako Sokół feat. Pono jest w pełni zasadne i doskonale oddaje podział ról na płycie. Sokół jest postacią zdecydowanie pierwszoplanową, imponując formą od pierwszej do ostatniej linijki. Jasne - nie odkrywa w tekstach Ameryki, nie objawia nam niczego, o czym w miarę inteligentny człowiek nie miałby pojęcia, ale w przypadku drugiej części "TPWC" niezwykle istotne jest jak Sokół rapuje. A rapuje doprawdy rewelacyjnie, wzorowo wywiązując się z roli narratora widzianej co dnia rzeczywistości.Kiedyś opisywał głównie środowisko mu najbliższe, bardziej z pozycji osiedlowego mędrca, teraz jest to obserwacja w pełni globalna. Z jednej strony niezwykle osobista (i tu duże brawa za kawałki poświęcone tematyce damsko-męskiej), a z drugiej dobitnie piętnująca głupotę zwykłych ludzi i gwiazdek plotkarskich portali. Pono stoi za plecami Sokoła i tym razem trudno wystawić mu najwyższą ocenę. Syn Alka Pono przygotowuje się do nowej solówki i można odnieść wrażenie, jakby to na nią zostawił najlepsze wersy. Żeby nie było niedomówień - Pono od zawsze jest w ścisłej czołówce raperów o bardziej hardkorowym podejściu i poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Na "Ty Przecież Wiesz Co" poziom trzyma i nic więcej.
Bardzo dobrze prezentuje się muzyka, znacznie bardziej klasyczna niż na pierwszym albumie Sokoła z Pono. Nad płytą pracowało wielu producentów (m.in. L.A., Ph7, Shuko, Magiera i Krime), dzięki czemu dość długi materiał prezentuje się bardzo różnorodnie. Od bujających, groove'owych bitów w stylu "Nigdy nie zrozumiem kobiet", po dynamiczne, przypominające klasyczne dokonania ZIP Składu "Bliski dla bliskich", aż po odrobinę eksperymentalny, ale w żadnym wypadku plastikowy "Wielu by chciało, żeby to był koniec". Często różnorodność składu producenckiego i klimatów powoduje chaos, przez który trudno w pełni skupić się na muzyce. W przypadku tej płyty nie ma się czego obawiać, wszystko komponuje się w udaną, zamkniętą całość.
"Ty Przecież Wiesz Co" z pewnością wywoła wiele kontrowersji i dla wielu fanów starych dokonań ZIP Składu będzie pozycją nie do przejścia. Bo dużo gościnnych udziałów i przyjemnych dla ucha wokali, bo głośne mówienie o sukcesie, który jest efektem konsekwentnej, ciężkiej pracy, bo to, bo tamto też. W tym momencie zawsze przypomina się uwaga, do jakiej doszliśmy z kolegą po fachu słuchając płyty innej zasłużonej warszawskiej kapeli wywodzącej się z ulicznej sceny. O ile polscy artyści dawno opuścili mentalne podwórko i nie siedzą już na ławeczkach złorzecząc na cały świat, który jest be, o tyle bardzo liczna grupa fanów zakopała się w piaskownicach tych podwórek na dobre. Ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie...
Andrzej Cała
Przeczytaj inne recenzje:
* Kanye West - 808s & Heartbreak















