
Q-Tip - The Renaissance: powrót dekady!
okładka albumu The Renaissance
Byłoby pewnym nietaktem napisanie, że Q-Tip powrócił swoim nowym albumem jak z zaświatów, ale biorąc pod uwagę już sam fakt ukazania się w ogólnodostępnym obiegu krążka "The Renaissance" jest hiphopowym wydarzeniem roku. Efekt końcowy, czyli fenomenalny poziom materiału, nakazuje zaś ocenić go powrotem dekady.
Q-Tip "The Renaissance", Universal Motown
Po przejściach, jakie zaliczył w ostatnich 10 latach legendarny raper formacji A Tribe Called Quest, nawet jego najwierniejsi fani zaczynali wątpić, czy kiedykolwiek będą jeszcze mieli okazję nabyć jego nową płytę. Nie wydanie w oficjalnym obiegu dwóch fantastycznych materiałów - "Kamaal the Abstract" i "Open", problemy z wytwórniami, ciągłe przekładanie terminu premiery "The Renaissance" (w międzyczasie zmieniał się kilka razy sam tytuł materiału) - to wszystko nie wróżyło najlepiej. Tymczasem po dziewięciu latach od premiery "Amplified", 4 listopada 2008 roku płyta trafiła do sklepów! Datę warto zapamiętać, bo przecież tego samego dnia odbyły się w USA przełomowe wybory prezydenckie, w których zwyciężył Barack Obama. Q-Tip w swoich tekstach nigdy nie uciekał od tematyki społecznej i politycznej, a Baracka od początku wyścigu po fotel prezydencki wspierał. Ot, taka ciekawostka na początek, teraz pora zabrać się za to, co najważniejsze - zawartość muzyczną.
Symboliczna jest już okładka, na której zamiast twarzy Q-Tipa widzimy legendarną "empecetkę" (konkretnie MPC2000XL). Trochę tak jakby raper chciał zamanifestować na wstępie - sprzedaję muzykę i sztukę, a nie twarz. Przy okazji rozwiał też kilka innych wątpliwości. W trakcie powstawania płyty co i rusz pojawiały się plotki, kto będzie jej producentem. Pojawiały się nazwiska Marka Ronsona, Pete Rocka, Kanye Westa i wielu innych. Ostatecznie "The Renaissance" to muzycznie dzieło niemal w stu procentach Q-Tipa. Wyjątkiem jest wspaniałe "Move" autorstwa nieodżałowanego J Dilla. Skomponował on także "Feva", ale to nagranie trafiło na wersję brytyjską (z tego też powodu doradzam zakup właśnie z Wysp). To, że Tip jest wybornym producentem wiemy od dawna. Nowy album jedynie to potwierdził. Żadnego pójścia na łatwiznę i ruchów w stronę mainstreamowych fanów. Sto procent klasycznego, czarnego brzmienia czerpiącego głęboko z jazzu, funku, soulu, bluesa, momentami nawet disco lat 70. Godne uwagi i podkreślenia jest to, że eklektyzm i niezwykłe muzyczne bogactwo nie zabiło ani trochę przebojowości wydawnictwa. Słychać tu wszystkie elementy, za sprawą których A Tribe Called Quest blisko dwie dekady temu zdobyli serca milionów fanów rapu na całym świecie, ale słychać też to wszystko, za co ludzie pokochali hiphopowe podziemie spod znaku Filadelfii czy Detroit w czasie ostatnich dziesięciu lat.
Co do tekstów i flow to w zasadzie nie ma się nad czym rozwodzić. Q-Tip od początku kariery był raperem absolutnie pierwszoligowym, tak rzadkim połączeniem fantastycznego głosu z ogromnym talentem pisarskim. Na "The Renaissance" ukazał to wszystko po raz kolejny, sięgając czasem po śpiew, co jednak nie dziwi obserwujących jego dokonania z ostatnich lat. Z równą swobodą, wdziękiem i zaangażowaniem Q-Tip opisuje problemy sercowe, jak i nawołuje do imprezowania. Bez taniego moralizowania rozkłada na czynniki pierwsze kłopoty, z jakimi zmaga się współczesna Ameryka, by chwilę później wraz z D'Angelo dodać ludziom wiary w to, co robią. Jest przy tym, niezmiennie od blisko dwudziestu lat, w pełni pozytywny i optymistyczny. Brawa należą się również gościom - nie jest ich wielu (Norah Jones, Raphael Saadiq, Amanda Diva i wspomniany D'Angelo), za to zostali dobrani niezwykle starannie, fantastycznie dopasowując się do gospodarza.
"The Renaissance" dla osób słuchających hip hopu od dawna będzie powrotem do starych, dobrych czasów. Dla tych, którzy do tej pory z Q-Tipem nie mieli zanadto okazji obcować, będzie to spore wyzwanie, bo też artysta stawia przed słuchaczem spore wymagania. Warto jednak poświęcić tej płycie czas, bo z każdym przesłuchaniem odkrywa ona przed nami coś nowego i jako całość jest jednym z najlepszych hiphopowych wydawnictw ostatnich lat.
Andrzej Cała
Przeczytaj inne recenzje:
* People Under the Stairs - FUN DMC













