
AbradAb - Ostatni Poziom Kontroli: nie potrzeba kontroli
okładka albumu Ostatni Poziom Kontroli
Abradab wraca w funkującym stylu. Bijące ciepło i groove - dojrzałość autora na wielu polach czuć wyraźnie. To w gruncie rzeczy ten sam facet - twardo stąpający po ziemi, lekkim, błyskotliwym piórem kreślący "swoje uniwersum". Wart uwagi. W przeciwnym razie - jak prowokacyjnie rzuca - możemy być świadkiem czeskiego filmu.
AbradAb "Ostatni Poziom Kontroli", My Music
Dab zaliczył progres, toteż "film" ten został zarapowany z dużą gracją. Jego refleksje - tym razem więcej dostało się rodzimym mediom i showbizowi - ubrano w bujającą i zróżnicowaną oprawę muzyczną. Zabieg żywego grania, u ex-Kalibra w takim stopniu zastosowany po raz pierwszy, udał się niemal w stu procentach.
Zenitu sięga w rock&rollowej kooperacji z Gutkiem - czegoś takiego na naszej scenie jeszcze nie było. Brawa należą się gościom, a to czego dokonali Marika (wciąż zaskakuje) i coraz lepszy Grubson to pierwsza klasa. Całość, tradycyjnie, dopełniają przemyślane, soczyste skrecze DJ'a Feel-X'a.
Parę (dosłownie: dwie) wycieczek w stronę eksperymentalnych brzmień okazało się niewypałem, co w żaden sposób nie wpływa na wysoką ocenę "Ostatniego Poziomu Kontroli". To przebojowy i najbardziej spójny krążek solowy rapera. 30-latek, wciąż jako jeden z nielicznych na rodzimej scenie hiphopowej, udanie łączy słowną finezję, trzeźwy przekaz i muzyczne poszukiwania.
Jakub Szaforski
Zobacz inne recenzje:
* Slakah the Beatchild - Soul Movement Vol. 1
* Gym Class Heroes - The Quilt












