
"Dziękujemy ci, Off Festival"
W weekend po raz trzeci odbyło się prawdziwe święto fanów muzyki alternatywnej - w Mysłowicach wystąpiło około 50 zespołów, które oglądało ponad 10 tysięcy osób. Nie przeszkodził im nawet deszcz. Trudno sobie w tej chwili wyobrazić polski festiwalowy kalendarz bez Offa.
Choć co roku systematycznie zwiększa się ilość zagranicznych zespołów w Mysłowicach, nie ma co liczyć na to, że zobaczymy tam wykonawców sprzedających miliony płyt. Paradoksalnie jest to zaletą tej imprezy - nie ma wątpliwości, że ludzie, którzy przyjechali na Off Festival, zrobili to z miłości do muzyki. Nie chcą oglądać artystów z pierwszych stron gazet i przekonać się, ile makijażu ma na sobie pani X albo kto pokazał majtki. Tutaj można za to obejrzeć projekt Lutospehere, w którym Leszek Możdżer, Bunio i Andrzej Bauer pokazują, ze muzyka Witolda Lutosławskiego może brzmieć nowocześnie. To naprawdę niesamowite, gdy kilka tysięcy osób słucha w skupieniu kompozycji na fortepian, wiolonczelę i elektroniczne wstawki, nie zwracając uwagi na padający deszcz.
Wyborem, o którym wspomina Leszek Możdżer, są niewątpliwie zespoły takie, jak Mogwai, British Sea Power, Of Montreal, Clinic, Menomena, czy So So Modern. Oto krótka wypowiedź jednego z wokalistów British Sea Power po ich koncercie (uwaga, wersja "Polish Yor English" :-)
Oto fragment relacji Marcina Babki z "Gazety Wyborczej" dotyczący właśnie zagranicznych wykonawców na tegorocznym Offie (całą relację znajdziecie tutaj ):
Największą gwiazdą był szkocki Mogwai, on też zgromadził na głównej scenie prawdziwe tłumy. Tyle że w tym samym czasie na scenie eksperymentalnej jedyny w swoim rodzaju show dawała angielska Modified Toy Orchestra - grupa, która swoją muzykę tworzy na zabawkach elektronicznych.
Jeden z najlepszych koncertów całej imprezy dał kwartet Caribou, muzycznie bliski psychodelii lat 60. Wydarzeniem był koncert Jamesa Chance'a, nowojorskiej awangardy końca lat 70., swego czasu podopiecznego Briana Eno. Twórca funk-punk-jazzu dał niepowtarzalny show. Choć nie jest już młodzieniaszkiem, niczym biały James Brown tańczył i wyginał się, nie zapominając o śpiewie, klawiszach i saksofonie.
Ruch i wizerunek sceniczny były zresztą ważnym elementem występów większości zagranicznych gwiazd. Amerykański Of Montreal taneczną muzykę połączył z transseksualnym show, podczas którego lider grupy Kevin Barnes zgolił wąsy.
Brytyjski Clinic wystąpił w maskach chirurgicznych, a British Sea Power ozdobił scenę zielonymi drzewkami i biało-czerwoną flagą (na swojej ostatniej płycie zespół śpiewa o Polakach, którzy przyjechali do pracy w Anglii). Fani chwalili też koncerty grup Dat Politics, Kammerflimmer Kollektief, Menomena, So So Modern i Singapore Sling.
Nie można zapominać o pozostałych polskich wykonawach, którzy również przyciągają pod scenę tłumy. W tym roku najbardziej znanymi rodzimymi nazwami były Hey, Lao Che i Izrael '83, co doskonale oddaje brak ograniczeń stylistycznych na Offie. Nawet zespół Hey, który ze swoim dorobkiem może pojawić się na festiwalu pokroju Opola lub Top Trendy, brzmi na Offie zupełnie inaczej:
Off Festival to również doskonałe miejsce na pokazanie się polskich zespołów ze znacznie mniejszym dorobkiem - świetnie przyjęto występy choćby Snowmana, Phantom Taxi Ride, Rotofobii czy Kawałka Kulki. Koncerty w Mysłowicach potwierdziły, że tacy artyści, jak Muchy, Czesław Śpiewa, czy Dick 4 Dick, zdecydowanie zyskały już status gwiazd - świadczą o tym tłumy w trakcie ich występów i żywiołowe reakcje publiczności. Zresztą nie wiem, czy ktoś miał jeszcze co do tego wątpliwości:
Jak co roku Off Festival to nie tylko muzyka - obok koncertów odbywały się Targi Wolontariatu, tzw. Żywa Biblioteka i warsztaty. Jednym z zaproszonych gości był były premier, Jerzy Buzek, który zaskoczył nas całkiem niezłą znajomością sceny alternatywnej:
Na koniec udało nam się również porozmawiać z człowiekiem, który odpowiada za to całe "zamieszanie", czyli Arturem Rojkiem. To właśnie dzięki niemu do Mysłowic już po raz trzeci zjechali młodzi ludzie z całej Polski - doceniają to mieszkańcy miasta, którzy niejednokrotnie podkreślali w rozmowach z nami, że to właśnie dzięki Arturowi tyle się u nich dzieje.
Pozostało nam tylko powtórzyć za Kasią Nosowską: "dziękujemy Ci, Off Festival".
ZOBACZ TAKŻE INNE MATERIAŁY WIDEO Z OFF FESTIVALU





















