Infomuzyka
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/pbg-infomuzyka.gif

Muzyka >  Rock

Dobre, bo polskie: The Marians

The Marians

The Marians, fot.mat.prasowe

Na początku lutego do sklepów trafiła ich debiutancka płyta - RADIOSKUN. The Marians to "kozacki rock'n'rollowy band osadzony w blokowisku" i właśnie dzisiaj rozmowę z nimi prezentujemy w cyklu "Dobre, bo polskie".

Wbrew temu, co mówią niektóre z polskich zespołów, że wcale nie jest o to łatwo - od powstania The Marians do wydania debiutanckiej płyty nie minęło dużo czasu. Wynika to z Waszej determinacji, umiejętności negocjacyjnych, czy może po prostu szczęścia?

Te zespoły, które mówią, że nie jest łatwo, maja 100% rację. Umówmy się - cudów  nie ma. Nie wzięliśmy się znikąd. Gramy już bardzo długo i to, że udało nam się nagrać i wydać płytę jest efektem kilkuletniej ciężkiej pracy. Powstanie zespołu datujemy na 2008, czyli okres nagrywania i wydania albumu, dlatego że tu tak naprawdę się wszystko zaczyna, a historia typu "znamy się od podstawówki" to raczej nuda. Tak jak wspomniałaś, determinacja odgrywa tu decydującą rolę. Bo tak naprawdę muzyczny biznes w naszym kraju to poligon, na którym trzeba wytrwale walczyć i oczywiście trochę szczęścia też się przyda. Dla nas granie, wymyślanie piosenek to pierwszorzędny cel - robimy to od zawsze i będziemy to robić konsekwentnie bez względu na to, czy będzie na to popyt, czy też sprzedamy 10 płyt. Robimy muzykę przede wszystkim dla siebie, taką jaka nam się podoba i to jest najważniejsze. Płytę nagraliśmy sami, nie zastanawiając się nawet, czy ktoś ja wyda, choć jak się później okazało zainteresowanie wytwórni było dość duże. Stanęło na Rockers Publishing, bo oni czują ten klimat. Podczas gdy inne wytwórnie dzwoniły, że to fajne i chcą spróbować robić hita do radia, Rockers nie próbowało w żaden sposób ingerować w nasz materiał, wybór był prosty. Jesteśmy z tej współpracy bardzo zadowoleni, ale nie wszystkie młode kapele mają to szczęście. Jeśli masz zespół i chcesz wydać płytę, to przemyśl sprawę 5 razy zanim podpiszesz papier, bo powiem szczerze, że większość tych umów to kurewskie złodziejstwo.

Co sprawiało Wam najwięcej trudności i było najbardziej pracochłonne w trakcie nagrywania płyty?

Tak naprawdę nagranie tej płyty to był bardzo spontaniczny pomysł typu kupmy komputer i zobaczymy co da się zrobić. Wcześniej nagrywaliśmy po różnych instytucjach, ale efekt nie był zbyt ciekawy. Praktycznie całe nagranie to była jedna wielka trudność. Od pochytania i obsługi gratów komputerowo - muzycznych, po sam proces nagrywania, miksowania i masteringu. Wszystko od podstaw, przy marnym sprzęcie. Nagrywaliśmy u mnie w pokoju na 15m kwadratowych, cały czas ucząc się czegoś nowego i eksperymentując. Efekt jest jaki jest, z biegiem czasu, możemy stwierdzić, że jest ok, ale multum rzeczy zrobilibyśmy inaczej. Teraz przeskoczyliśmy już pewne bariery sprzętowe i mentalne. Mamy studio, dobre warunki i nadzieje że, każdy kolejny album będzie lepszy zarówno producencko, jak i muzycznie od poprzedniego.

Wasze teksty są dosyć bezkompromisowe, a na okładce "Radioskun" widać dwóch chłopców w bokserskich rękawicach. Można tutaj mówić o buncie?

Piosenki z "Radioskun" to bardzo różne historie, oscylujące wokół uczuć, przeżyć, wspomnień... Każdy znajdzie w nich trochę prawdy o sobie... Pisane są trochę w ulicznym języku, dzięki czemu mają trafiać do prawdziwych ludzi z krwi i kości. Omijając szerokim łukiem masową paranoję. Dużo recenzji określa tę płytę jako buntowniczą, z czym ja jako autor tekstów średnio się zgadzam. Jeśli  już musimy rozważać to w kategorii buntu, to jest to bunt jaki każdego dnia przeżywa większość z nas. Wydaje mi się, że wszyscy zmagając się na co dzień  z kolejami losu mamy wypisany bunt na czole. Jedni robią to bardziej świadomie drudzy mniej. W przypadku płyty "Radioskun" bunt skierowany jest raczej na realizację samego siebie, na walkę z przeszkodami, frustracjami, które stają nam na drodze w realizacji naszych marzeń i celów. Nasz bunt wyraża się przede wszystkim w nieodpartej pogoni za byciem sobą. To jest najważniejsze - aby być świadomym, zadowolonym z siebie człowiekiem. Bycie niezależnym nie jest proste, jest to ciągła walka ze wszystkim, co cię otacza. Najważniejsze w życiu człowieka są cele i dążenie do ich osiągnięcia. Jeśli ich nie masz, do niczego nie dążysz, to już nie żyjesz.

Ciężko mi też wyrażać się obiektywnie o tych piosenkach, bo tak naprawdę to każdy odbiera to wszystko indywidualnie. Podam tu  przykład pacjenta z jakiegoś śmiesznego portalu, który napisał, że jak śpiewam, że rozpierdalam szyby kamieniami, to się boi co będzie na następnej płycie. Swoją drogą przykre jest to, że tacy ludzie mogą pisać recenzje, które  jakiś biedak nieświadomy jego głupoty przeczyta. Te mocniejsze teksty na "Radioskun" mają mieć  przede wszystkim znaczenie terapeutyczne. W ogóle muzyka to terapia- masz dobry humor słuchasz pozytywnej muzyki, żeby go kontemplować, jesteś wkurwiony - słuchasz "Uzbrojonego po zęby", bo ta piosenka leczy rany, pozwala się wyładować. Zresztą to tylko przykład myślę, że większość piosenek z tej płyty spełnia takie zadanie.

Podsumowując to na tej płycie nie ma raczej wzniosłych zbuntowanych piosenek wzywających do wzięcia pochodni. Nie ma też polityki, która kompletnie nas nie interesuje. Raczej chodzi o indywidualna refleksje, nad swoim, życiem - o zastanowienie się: "czy ja lubię być sobą?? Czy spełniam swoja marzenia? Co mi w tym przeszkadza? Czy daje z siebie wszystko żeby to zrobić?"

Poprzednie pytanie jest trochę prowokujące. Wynika z mojego skojarzenia z fragmentem "Wściekłych psów":
Ruszyła już ta maszyna, przecież nic nas nie zatrzyma
Ten kto podskoczy , to pozabijam
W moich żyłach pulsuje dym, z butelką zatańczysz Ty
Dobrze czaisz ten klimat, w powietrzu adrenalina.

- tekstowo gdzieś mi tutaj pobrzmiewają echa jednej z najsłynniejszych rockowych polskich piosenek ostatnich lat "Butelek z benzyną i kamieni" CKOD. To prawidłowe skojarzenie?


Raczej nie jesteśmy specjalnymi fanami ich twórczości, ja słyszałem dawno temu ich pierwszą płytę i znam ten numer o którym mówisz. Jeśli wynika jakieś skojarzenie to jest ono zupełnie przypadkowe. To dwie różne piosenki. Ta z CKOD to raczej typ manifestu, a "Wściekłe psy" to historia bardziej przyziemna, opowiadająca o młodzieńczych fascynacjach i podróżach  w klimacie Clada i Alabamy. "Wściekłe" będą kolejnym singlem z płyty, do którego powstanie także teledysk.

W jednym z wywiadów mówicie, że "piosenki rockowe są dosyć wąskie, hip hop ma większy przekaz" - to dość zaskakujące twierdzenie w ustach zespołu rockowego. 

Jest w naszej muzyce dużo klimatu hip-hopowego zwłaszcza w tekstach. Wychowaliśmy się na tej muzyce. Hip - hop ma bardzo dobry przekaz, jest dużo tekstu, w którym można zmieścić dobra historię. Dla mnie trudniej się pisze teksty do piosenek rockowych. Jesteśmy takim kozackim r'n'r bandem osadzonym w blokowisku - stoimy pod blokiem z gitarą i palimy jointy i stąd pewnie ta interakcja.

Planujecie wydać trylogię - to z kolei dość śmiałe plany jak na zespół, którego debiutancki krążek dopiero się ukazał.

Cała koncepcja naszego grania opiera się na 3 albumach, które są już wymyślone i stanowią całość. Piosenki na płytach przeplatają się w swoich historiach, opowiadają o tym co było i co będzie, aczkolwiek każda z płyt będzie zgoła odmienna od następnej. Zazwyczaj zespół wydający płytę nie wie co będzie dalej, a my mamy już wszystko wymyślone. Teraz wybieram się na trasę, żeby promować "Radioskun", ale na koncertach gramy już także jego następcę. Zdradzę też, że powoli zaczynamy nagrywać już drugą część. Jesteśmy na etapie nagrywanie bębnów, próbujemy różne zestawy w różnych pomieszczeniach. Chcemy żeby kolejny album zabrzmiał bardzo tłusto i mocno.

"Diuna" wyróżnia się bardzo w stosunku do pozostałych piosenek - to jednorazowy wybryk, czy może na przykład zapowiedź brzmienia na kolejnej płycie?

"Diuna" to totalny eksperyment.  Bit, efekty, hip-hopowy klimat. Numer nigdy nie był grany na żywo. W pierwotnej wersji było to intro do "Systemu". Dużo osób mówi, że nie pasuje do płyty, ale mnie osobiście się podoba, jak mi smutno to zapinam pasy i lecę na "Diunkę". Co do kolejnej płyty, to wszystko w swoim czasie :)

Jaki jest największy komplement jaki usłyszeliście na temat swojej muzyki albo co byłoby dla Was największym komplementem?

Dla nas największym komplementem jest to, że ludzie słuchają naszej muzyki.

Trochę już o tym mówiłeś, ale powiedz jeszcze na koniec o planach - koncerty, festiwale, no i oczywiście co z drugą częścią trylogii?

Wracając do drugiej część trylogii, to planujemy wydanie w przyszłym roku. W ogóle chcielibyśmy, żeby albumy ukazywały w rocznych odstępach czasu. Na jesień ukaże się już singiel i teledysk zwiastujący kolejną część. Teraz ruszamy w trasę po całej Polsce i tak jak wspomniałem wcześniej kręcimy klip do "Wściekłych psów" poza tym zgramy na PRL w Katowickim Mega Klubie i w finale na krakowskich juwenaliach.

 

Więcej na temat zespołu i zaplanowanych koncertów: themarians.pl i www.myspace.com/themariansstuff

Kasia Rogalska


 

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Newsletter

O muzyce z pierwszej ręki: wydarzenia, koncerty, wywiady, teledyski, recenzje. Zobacz przykład
Co 10 osoba dostaje płytę!

Posłuchaj

Znam.to - wasze recenzje

Erik Truffaz - Face A Face(2006)

Polecam osobom lubiącym odpocząć przy spokojnej m...

Jackson Conti (Madlib & Mamao) - Sujinho(2008)

"nie da się siedzieć przy niej obojętnie"...

Club des Belugas SWOP

Piękny album smooth jazzowy mujer82

Rafał Bryndal -VA - Rafał Bryndal Jazz Quartet(2009)

"a jazz jak nie był by poskładany ma to do si...

Horny Trees - Branches Of Dirty Delight(2009)

"W jednej chwili spokojna, wyciszająca i rela...