
Coldplay, fot. AP/Stephan Craneanscki
Najwyraźniej to prawda, że Chris Martin ma duże ciśnienie związane z pewnymi rocznicami - oświadczył bowiem, że zespół Coldplay musi zrobić "coś dobrego" przed rokiem 2010.
Pisaliśmy już o doniesieniach związanych z poglądami Chrisa na muzyków powyżej 33. roku życia. Teraz wokalista opowiedział gazecie "The Sun" o swoich planach.
Czujemy, że zespoły powinny maksymalnie wykorzystać swoje pierwsze 10 lat, więc mamy dużo do zrobienia do końca grudnia 2009. Wiem, że to głupie, ale to dla nas deadline. Musimy zrobić coś dobrego do tego czasu.
Choć lider Coldplay przyznaje, że grupa zdołała już sporo osiągnąć, rok 2010 ma przynieść "nową erę".
W tym roku będę miał też 33 lata, a zawsze mi się wydawało, że wtedy osiąga się inny etap pisania piosenek. Muszę więc postarać się zrobić jak najwięcej zanim to nastąpi. Większość moich idoli osiągnęło najwięcej do 33. roku życia, ale to nie tak, że potem nie możesz zrobić nic dobrego. Musisz sobie tylko wyznaczać pewne terminy, bo inaczej spędzisz cały dzień w saunie.
Coś nam się zdaje, że trochę pokrętna to logika. Może Chris Martin po prostu chce sobie w 2010 roku zrobić wakacje, ale nie wie, jak o tym powiedzieć reszcie zespołu?
ZOBACZ TAKŻE:
* Coldplay oskarżeni o plagiat















