
Glastonbury 2008 na zdjęciach i filmach
W trakcie ostatniego weekendu w brytyjskim Somerset odbył się festiwal Glastonbury. Headlinerami tegorocznej imprezy byli Kings of Leon, Jay-Z i The Verve.
Festiwal po raz kolejny okazał się sukcesem. Przed imprezą, organizator Glastonbury, Michael Eavis, zapowiadał, że powodzenie lub klapa zadecydują o dalszych jej losach. Już w tej chwili wiemy, że Glastonbury 2009 odbędzie się, a Eavis ma już czterech kandydatów na główne gwiazdy imprezy.
Wracając do Glastonbury 2008, jednym z najgłośniejszych występów, okazał się show Jaya-Z, który porwał publiczność. Więcej na ten temat zobaczcie w naszym specjalnym Open'erowym serwisie .
Oprócz wspomnianych już gwiazd, można było zobaczyć koncerty Amy Winehouse, Leonarda Cohena, Duffy, Goldfrapp, Editors, Linkin Park, Panic At The Disco i Massive Attack. Wyjątkowo dopisała w tym roku pogoda i opadów deszczu nie było wiele, ale zwyczajowego błota nie zabrakło.
Oto fragment korespondencji Przemysława Guldy z Glastonbury:
Tak dokonała się symboliczna zmiana warty - organizatorzy imprezy zdominowanej dotąd przez muzykę alternatywna przygotowali tym razem eklektyczny program. Na głównej festiwalowej scenie indie rock, w wykonaniu choćby grupy The Subways, mieszał się z taneczną elektroniką Goldfrapp i Martiny Topley Bird, soulowymi balladami Marty Wainwright i Amy Winehouse, z world music Manu Chao, czy bezwstydnie komercyjnym popem James Blunta.
Najmłodsze gwiazdy, dla których festiwal jest znakomitą katapultą do dalszej kariery (występy na tegorocznej imprezie świetnie wróżą choćby takim formacjom jak Foals, Glasvegas czy The Tings Tings - najnowszej miłości młodych Brytyjczyków), dzieliły scenę z legendami powracającymi z długiego niebytu (The Verve, Leonard Cohen, Joan Baez czy Shakin Stevens).
Reprezentowane były wszystkie najważniejsze ośrodki współczesnej muzyki: choć większość zespołów pochodziła z Wielkiej Brytanii, nie zabrakło wykonawców z USA (porywające koncerty Vampire Weekend i MGMT udowodniły, że Nowy Jork nadal jest jednym z najważniejszych punktów na światowej mapie alternatywnego grania), Kanady (najnowsza rewelacja brudnej elektroniki - grupa Crystal Castles), Brazylii (pełna scenicznej energii i szaleństwa grupa CSS) czy Szwecji (Lykke Li). Nie zabrakło reprezentantów Polski (m.in. The Car Is On Fire i Flykiller), ale to, że zagrali oni na odleglej od festiwalowego centrum scenie, a większość informatorów albo w ogóle nie uwzględniała tych występów, albo podawała błędną godzinę ich rozpoczęcia, pokazuje, jakie jest miejsce Polski w tej dziedzinie kultury.
Jak co roku na wielu dodatkowych scenach można było słuchać satyryków, oglądać spektakle teatralne i filmy. Jak co roku działały niezliczone pracownie artystyczne, odbywały się pokazy i zajęcia warsztatowe. Jak co roku wolontariusze licznych inicjatyw ekologicznych robili wszystko, by przekonać uczestników do "zielonego" stylu życia, a swoje prezentacje przygotowały organizacje społeczne i polityczne. Wśród licznych sztandarów, które pojawiały się pod scenami, zawsze można było dostrzec flagi Tybetu czy Zimbabwe. Tylko wiadomości z kończących się mistrzostw Europy w piłce nożnej zdawały się nikogo nie obchodzić. Może dlatego, że Anglicy - naród kibiców - czuli się upokorzeni nieobecnością ich narodowej reprezentacji w tych rozgrywkach?
Cały tekst Przemysława Guldy znajdziecie TUTAJ .
ZOBACZ TAKŻE:
* Gwiazdy Open'era na Glastonbury 2008 - foto + wideo
* Amy Winehouse znów na scenie
Kings Of Leon - On Call
Amy Winehouse - Back To Black
Vampire Weekend - Mansard Roof
Foals - Balloons
The Ting Tings - That's Not My Name
Lupe Fiasco - Superstar































