
Koncertowa lista życzeń
TV On The Radio, fot.mat.prasowe
Z okazji Nowego Roku postanowiliśmy trochę nietypowo napisać o naszej liście życzeń. Choć rynek koncertowy w Polsce wygląda obecnie o niebo lepiej niż np. trzy lata temu, wciąż jest grupa wykonawców, którzy skrupulatnie nas omijają. Liczymy na to, że kiedyś wreszcie się to zmieni - czemu nie miałoby to nastąpić w 2009 roku?
Podajemy naszą siódemkę i od razu zaznaczamy, że staraliśmy się wybierać w miarę realnie - każdy z tych wykonawców wydał w 2008 roku płytę, gra koncerty i przynajmniej teoretycznie mógłby odwiedzić Polskę. Postanowiliśmy również wybierać tylko wśród najgorętszych koncertowych nazwisk - w przeciwnym wypadku lista musiałaby się wydłużyć do kilkudziesięciu. Abyście mogli przekonać się, czy rzeczywiście warto ich sprowadzać, umieszczamy klipy z ich występów na żywo.
1. TV On The Radio
Nagrali jedną z najlepszych płyt 2008 roku i bezsprzecznie są jednym z ważniejszych rockowo-alternatywnych zespołów ostatnich lat. Choć może stwierdzenie rockowo-alternatywny jest dla nich krzywdzące, bo TV On The Radio jak mało kto potrafią rewelacyjnie mieszać style. Ci, którzy widzieli ich na żywo, nie mają wątpliwości - to trzeba przeżyć. Właśnie dlatego TVotR są numerem jeden na naszej liście.
2. Madonna
300 milionów dolarów, które Madonna zarobiła w ubiegłym roku na trasie "Sticky And Sweet" i kolejne doniesienia na jej temat, a także status gwiazdy, która robi spektakularne show od kilkunastu dobrych lat, mówią same za siebie. Nawet jeśli płyta "Hard Candy" nas nie powaliła, chcielibyśmy to zobaczyć na żywo.
3. Beck
Beck konsekwentnie od kilku lat robi swoje, nie oglądając się na panujące mody. Jego retro brzmienie z krążka "Modern Guilt" jest po prostu stworzone do grania na żywo. Panie Hansen, czekamy na Pana.
4. Kings Of Leon
Bilety na koncerty Kings Of Leon w Wielkiej Brytanii rozchodzą się lepiej niż świeże bułeczki. Również do Polski docierają echa ich popularności. Choć "Only By The Night" nie jest najrówniejszą płytą w ich karierze, to koncertowo wciąż serwują wyborną dawkę rozemocjonowanego rock'n'rolla.
5. Hot Chip
A może coś do tańca? Po prostu.
6. Duffy
W tym gronie musiała pojawić się jeszcze jakaś kobieta - kto, jeśli nie Duffy? Urok, muzyka, która nie pozwala nie kołysać biodrami i kawał głosu. Ubiegłoroczna debiutantka, ale nie mamy wątpliwości, że chcielibyśmy zobaczyć jej koncert.
7. Coldplay
Żałujemy, że Coldplay nie przyjechali do nas w momencie, kiedy zapełniali nieco mniejsze powierzchnie niż stadiony, ale z drugiej strony usłyszenie "Clocks" na stadionie może mieć swój urok.













