
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Lider zespołu Lady Pank Jan Borysewicz zeznał na procesie wokalisty grupy Janusza Panasewicza, że nie pamięta by podczas koncertu w Pruszczu Gdańskim w 2007 r. rzucił on ze sceny plastikową butelką z wodą. Trafiła ona w głowę 24-letniej fanki zespołu.
Borysewicz zeznawał w środę jako świadek w procesie Panasewicza, który toczy się przed Sądem Rejonowym w Gdańsku. Sprawa dotyczy incydentu z udziałem wokalisty Lady Pank, do którego doszło w czerwcu 2007 r. podczas koncertu grupy w ramach obchodów Dni Pruszcza Gdańskiego. W trakcie koncertu Panasewicz rzucił w tłum stojący przed sceną butelkę wody. Trafiła ona w 24-letnią Monikę K. Kobieta upadła, jednak nie odniosła żadnych obrażeń. Uszkodzeniu uległ za to jej aparat fotograficzny.
Nie pamiętam, aby Panasewicz rzucił butelką ze sceny. Podczas plenerowych koncertów, kiedy jest gorąco, zdarza się, że na wyraźne życzenie publiczności, oblewamy ją wodą lub rzucamy butelki. Nawet jeśli Panasewicz to zrobił, to nie chciał celowo nikogo skrzywdzić - zeznał Borysewicz.
Najciekawsze było wyznanie Borysewicza o tym, że członkowie Lady Pank nigdy nie piją alkoholu przed i w trakcie koncertów. Jeśli chodzi o występ w Pruszczu Gd. muzycy mieli sięgnąć po napoje wyskokowe dopiero po zejściu ze sceny. Badanie krwi po zdarzeniu wykazało u Panasewicza ok. 1,8 promila alkoholu.
źródło: gazeta.pl/ PAP























