
okładka albumu EMC - The Show
EMC to podziemny hiphopowy super-skład, w szeregi którego wchodzą Masta Ace, Punchline, Stricklin i Wordsworth. Jeśli brakowało Wam hip hopu ze złotej ery, czyli niezapomnianych lat 90., wraz z tym krążkiem możecie na nowo przenieść się w muzyczny klimat tamtych czasów.
EMC "The Show", M3 Hip Hop/ Kartel Music
Każdy wspominający z łezką w oku czasy A Tribe Called Quest, The Pharcyde, pierwszych solówek Masta Ace, na bank będzie usatysfakcjonowany tą pozycją. Pomimo, że album "The Show" wydany został w tym roku, to od pierwszej do ostatniej minuty (a płyta trwa blisko osiemdziesiąt) mamy do czynienia z tłustym, klasycznym hip hopem bez cykawek, szalejących hi-hatów, ckliwych refrenów r&b i rapowania o wszystkim i niczym zarazem. Raperzy mają wiele sensownych refleksji, ciekawych spostrzeżeń i myśli do przekazania, a robią to stylowo, z klasą i bez gwiazdorskich zapędów. W efekcie słuchając ich rymów mamy stuprocentową pewność, że obcujemy z twórczością zupełnie normalnych, oddanych swojej pasji ludzi. Ludzi, którzy bez skrępowania mówią o uczuciach, problemach i zwykłych codziennych sprawach.
Świetny poziom rapu idzie w parze z udaną warstwą muzyczną. Nie mamy tu wielkich super-producentów, tymi najbardziej znanymi są w przypadku "The Show" Holender Nicolay, od lat związany z podziemną sceną Ayatollah i... To w zasadzie tyle. Oczywiście ci szperający w niezależnych produkcjach będą kojarzyli również Frequency, Koolade'a i Marco Polo, ale powiedzmy sobie szczerze - dla niedzielnych fanów rapu to postaci absolutnie anonimowe. Na szczęście tu nie o znane nazwiska i ksywy chodzi, a jedynie o prezentowany poziom i na to narzekać nie możemy. Większość bitów to klasyczne, oparte o soulowe sample kompozycje utrzymane w klimacie hip hopu z lat 90.
Choć są wyjadaczami i weteranami rapowej sceny, wciąż potrafią poruszyć serca słuchaczy. Wciąż mają w sobie ogień, pasję i energię. Wciąż nie chwytają się tanich gestów pod masową publiczność, tylko konsekwentnie robią swoje. I dla kogoś, kto tak jak Ci artyści, najwięcej sentymentu ma dla hip hopu "tamtych" lat, album będzie jak cudowna pocztówka z lat młodości, a może nawet dzieciństwa. I nie mówcie mi, że nie lubicie takich wspomnień. Każdy lubi...
Andrzej Cała













