22.04.200814:51

Katie Melua w Polsce

Katie Melua, Fot. Rafal Nowakowski
Jutro Katie Melua zagra w Poznaniu ostatni koncert w trakcie polskiej mini trasy. Za nami już występy w Warszawie i Gdańsku. Zapraszamy do przeczytania relacji ze stołecznego koncertu i obejrzenia zdjęć. Już niedługo wywiad z Katie!

 

Koncert rozpoczął się z niewielkim poślizgiem. Spowodowane było to dużą kolejką przed Salą Kongresową. Bilety zostały wyprzedane 4 kwietnia. Sala faktycznie wypełniona była po brzegi.

 

 

Na pierwszy rzut poszła Andrea McEwan. Jak sama powiedziała, obecność na trasie u boku Katie była jej pierwszą okazją skonfrontowania swoich piosenek z reakcją publiczności. Ogólnie nie jestem zwolennikiem jakiegokolwiek supportu. Wystarczy mi gwiazda wieczoru. Niemniej muszę przyznać, iż twórczość panny McEwan stylistycznie pasuje do Katie Meluy i spisała się w swojej roli. Andrea zaprezentowała trzy lub cztery utwory (żadna setlista mi w ręce nie wpadła, a na żywo nie notowałem) wraz z dwoma muzykami z zespołu Katie. Publiczność została rozgrzana.

 

 


Krótko po 20:00 na scenę weszła Katie Melua, w stroju przywodzącym na myśl leśny strój księżniczki Lei z "Powrotu Jedi". Przy akompaniamencie samej gitary akustycznej, a następnie tylko pianina, zagrała trzy piosenki. Potem na scenie pojawił się zespół, zasłona powędrowała do góry i zaczął się pełnoprawny koncert. Muszę przyznać, że po trochę zbyt ugładzonym, jak na mój gust, "Pictures" panna Melua wraz z kolegami dali małego czadu. Bardzo duża w tym zasługa Luke'a Potashnicka, gitarzysty z prawdziwie bluesowym zacięciem. Udało mu się nadać wyrazu tym kompozycjom, które na płycie wydawały się nijakie. Kilka utworów zyskało pazura. Materiał jednocześnie nie stracił charakterystycznej dla piosenkarki delikatności. Piosenki Katie okazały się idealnie sprawdzać w tej interpretacji. Pozostaje mieć nadzieję, że w tym kierunku artystka pójdzie w przyszłości.

 

 

 

Nad sceną wisiał wyświetlacz diodowy, na którym do każdej z piosenek dobrana była jakaś wizualizacja. Najciekawsze były do "Mary Pickford", z migawkami ze starych filmów, oraz do "Scary Movies", do której Katie osobiście wybrała fragmenty swoich ulubionych horrorów. Wizualizacje nie do końca współgrały z tancerzami, ale na szczęście nie raziły.

 

 


Katie wielokrotnie zwracała się do publiczności, najczęściej opowiadając coś związanego z następnym utworem. Przy okazji "Scary Movies" można się było dowiedzieć, że jej ulubionym horrorem jest "Obcy - decydujące starcie" i że w ogóle bardzo lubi horrory. Przy "Spellbound" z kolei opowiadała o tym, dlaczego nie sięga do gruzińskich inspiracji w muzyce. Przy "Spellbound" próbowała też tańczyć, ale wyszło trochę nieporadnie.

 

 


Na bis poszły dwa covery oraz znowu w pojedynkę, na samej gitarze - "I Cried For You". To samotne wykonanie było idealne - stanowiło klamrę spinającą początek z końcem.

 

 


Koncert był bardzo udany. Obyło się bez większych, czy nawet mniejszych wpadek technicznych, nikomu nie odłączyli mikrofonu itp. Wszyscy muzycy byli formie. Sama Katie należy do tej grupy artystów, którzy doskonale radzą sobie na scenie bez wspomagania ze strony nowoczesnej techniki. Innymi słowy, umie śpiewać. Poza solówkami pana Potashnicka, było kilka ciekawych momentów, jak chociażby solo na basie podczas wspomnianego wcześniej "Spellbound" lub kilka mocnych zagrań pianisty (na tego pana też warto zwrócić uwagę). Katie Melua pokazała, że drzemie w niej jeszcze niewykorzystany potencjał. Okazało się, że na żywo potrafi więcej wycisnąć ze swojego materiału. Chociażby dlatego warto było zobaczyć ją na scenie.

 

 

Jon Krazov

 

Dodaj swój komentarz:
Twój Pseudonim:
Twój Komentarz:
Komentarze:
24.04.08, 18:45
macosa
Mmo, że uwielbiam tę kobietę, nie spodziewałem się tak pięknego, fantastycznego koncertu. To było swego rodzaju show warte każdych pieniędzy. Coś bejecznego. Było super. Jak ktoś ma fotosy z Poznania niech mi wyśle, proszę! macosa@poczta.onet.pl
26.04.08, 17:31
marcin
Katie ma jedną niesamowitą zaletę- nigdy nie fałszuje na scenie. www.niebieskagodzina.blog.com- zapraszam
27.04.08, 17:54
;]
Fantastyczny koncert, oby zaszczyciła nas kolejnym w przyszłym roku - nie mogę się doczekać! "Przy "Spellbound" próbowała też tańczyć, ale wyszło trochę nieporadnie." - jak to nieporadnie, moim zdaniem Katie porusza się uroczo! :) No i "Scary films", nie Scary Movies ^^
05.05.08, 04:10
jery
Przepiekny glos-wspanialy koncert- i UROCZA dziewczyna !
poleca

Piotr Rubik - Most dwojga serc

Piotr Rubik już nie...

Sokół feat. Pono i Franek Kimono - W aucie

Doczekaliśmy się w końcu...

N.E.R.D. - Lapdance

Niezapomniany teledysk do...

Doda - Nie daj się [live]

Najnowsza, premierowa...

Video i Ania Wyszkoni - Soft

Jest już cały teledysk do...