13.04.200818:30

Dobre, bo polskie: Hatifnats

HATIFNATS
Zespół Hatifnats prezentowaliśmy Wam w naszym prześwietleniu sceny INDIE . Teraz nadarzyła się okazja żeby z nimi pogadać i dowiedzieć się o czegoś więcej, m.in. o debiutanckiej płycie, rodzicach i... jajkach.

 

Doczekamy się waszego debiutu w tym roku?

 

Tak, planujemy nagranie naszej pierwszej płyty w tym roku. Nie znamy żadnej daty, ale jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli to kompakt ukaże się jeszcze w 2008.

 

 

Zaczęliście swoją przygodę z rynkiem muzycznym w marcu 2007 roku, kiedy to światło dzienne ujrzało wasze demo. Czy od tego czasu coś się zmieniło, staliście się bardziej popularni?

 

 



W zasadzie niewiele się zmieniło. Nadal naszymi największymi fanami są nasi rodzice [śmiech]. Nie, no wiadomo, gdzieś tam wiadomość o naszym jestestwie się rozniosła. Głównie w eterze, za sprawą Polskiego Radia, które nam bardzo pomogło, ale także dzięki internetowi. Na pewno bardzo dużo dał nam występ na OFFestiwalu, dzięki któremu w zasadzie mieliśmy możliwość większego zaistnienia na scenie i odbycia większej trasy koncertowej, która w sumie liczy około 30 koncertów: od kwietnia 2007 do teraz.

 

 

No właśnie koncerty. Jeśli się o was szuka informacji w sieci, to niewiele można znaleźć na temat waszej biografii, za to jest bardzo dużo o waszych występach. Są to bardzo przychylne komentarze. W jednym z nich pojawiło się hasło: "muzyczny świat"... no właśnie, jaki jest ten wasz muzyczny świat?

 

 


To chyba jest raczej kwestia percepcji słuchaczy. Każdy może sobie stworzyć taki świat, jaki zechce. Czasami gdy rozmawiają z nami ludzie, którzy byli na koncercie, bądź znają naszą muzykę, to zaskakują nas swoim odbiorem naszej muzyki. Generalnie ten ich odbiór nie pokrywa się z naszym. Jest to po prostu bardzo indywidualna sprawa.

 

 

A takie hasła, jak: hipnotyczny, nostalgia, oniryzm - to jest wasz świat właśnie?

 


Na pewno pierwsza płyta będzie taka. Bardzo neurotyczna, wyrażająca niepewność, może jakiś bunt, frustrację. To jest po prostu odbicie nas samych na tym etapie twórczości.

 

 

Ale to są smutne piosenki?

 

 


Chyba są smutne, choć my nie jesteśmy na co dzień smutasami. Z drugiej strony "smutne", to może też tak pejoratywnie brzmieć... ale tak, są smutne, na pewno nie są wesołe.

 

 

A jeśli chodzi o tę cała otoczkę indie-rocka na naszych ziemiach. Jak to wygląda z waszego punktu widzenia, jesteście zespołem indie?

 

 


Wiesz, nie nam to oceniać. To raczej publiczność dokonuje szufladkowania. My w zasadzie wpisujemy się w ten nurt, bo żyjemy w takich czasach, w jakich żyjemy.

 



No to na koniec jeszcze temat wokalu...

 

 

Ja mam jajka...

 



Gdy mówisz teraz, to mówisz normalnie, a jak zaczynasz śpiewać to brzmi to... dziwnie. To kwestia jakiejś przystawki do mikrofonu, czy czegoś innego?

 

 

Nie, no co ty. Jedyna przystawka do mikrofonu to moje gardło. Tutaj nie ma żadnego oszustwa, to jest wszystko naturalne.

 



Ich majspejs: www.myspace.com/hatifnats

 

I "Mathematix" live:

 



 

 

Rozmowę sprowokował: Łukasz Dolata

 

Posłuchaj wywiadu: www.eldolatte.pl

 

 

Dodaj swój komentarz:
Twój Pseudonim:
Twój Komentarz:
Komentarze:
14.04.08, 17:03
pan planeta
'spedalony' wokal brzmiący jak parodia Sigur Rós. Ale faktem jest, że to najciekawszy obecnie zespół post rockowy w Polsce
poleca

Piotr Rubik - Most dwojga serc

Piotr Rubik już nie...

Sokół feat. Pono i Franek Kimono - W aucie

Doczekaliśmy się w końcu...

N.E.R.D. - Lapdance

Niezapomniany teledysk do...

Doda - Nie daj się [live]

Najnowsza, premierowa...

Video i Ania Wyszkoni - Soft

Jest już cały teledysk do...