
Maxim sfabrykował recenzje Nasa i Black Crowes
NAS,fot.mat.promocyjne
Amerykańska edycja magazynu "Maxim" opublikowała recenzje przynajmniej dwóch albumów bez ich przesłuchania. Najlepszy w tej sytuacji jest komentarz jednego z redaktorów gazety.
"Maxim" opublikował recenzje "N*gger" Nasa i "Warpaint" Black Crowes zanim ostateczne wersje albumów były gotowe. Wytwórnie ani muzycy nie przesłali więc dziennikarzom egzemplarzy promocyjnych.
Początkowo, gdy jedynie Black Crowes oskarżali gazetę o niekompetencję, redaktorzy bronili się, że recenzja była jedynie "wykształconą w domyśle opinią":
Oczywiście, zawsze preferujemy przesłuchać muzykę, ale czasami nie chcemy ignorować wielkich albumów, które nie są dostępne do słuchania, tak jak to się stało w przypadku Crowes. To jest raczej wykształcona w domyśle opinia, niż pełna relacja, więc w tej sytuacji wybieramy poprzednie.
Gdy przyłączył się Nas, dyrektor wydawniczy "Maxima", James Kaminsky, stwierdził jedynie, że te recenzje "były poważnym błędem, który nie powinien się powtórzyć".
Nam najabardziej podobał się komentarz Nasa: Tak naprawdę nie mam pojęcia co oznaczają te oceny w "Maximie". I tak wolałbym dostać recenzję w "Playboyu".













