
Przesłuchanie Infomuzyki - Gabriela Kulka
Gabriela Kulka, fot. mat. artystki
Jeszcze przed wydaniem debiutanckiej płyty "Out" Gabriela Kulka została określona przez wielu dziennikarzy i słuchaczy polską Tori Amos. Album, który ukazał się pod koniec zeszłego roku, udowodnił, że owe porównania są jak najbardziej na miejscu. Kolejną osobą, którą przesłuchaliśmy w ramach naszego nowego cyklu jest Gabriela Kulka. Zapraszamy do lektury!
Z dzieciństwem kojarzy mi się...
Niezmierzona ilość wolnego czasu. Dni bez końca! Już nigdy w życiu 12 godzin nie będzie się wydawało taką połacią czasu.
W szkole najbardziej nie lubiłam...
Do szkoły wybrałam się o rok wcześniej (miałam niecałe 6 lat), więc momentami było emocjonalnie trudno - dla kogoś młodszego o rok różnica na pewnych etapach jest niewyczuwalna, a na innych to istna przepaść.
Potrawa, której nigdy sobie nie odmawiam...
Właściwie nie ma takiej, ale byłabym w depresji gdyby na świecie zabrakło oliwek.
Miejsce, do którego wracam z największym sentymentem...
Ciepłe łóżko.
Z pierwszej randki pamiętam...
Najlepsza pierwsza randka to taka, o której nie wiesz jeszcze, że jest randką. Ale prawdopodobnie miało to coś wspólnego z omawianiem filmów Monty Pythona.
Najwspanialsze wakacje przeżyłam...
W dzieciństwie. Założę się, że były to jedne z tych, podczas których latając po plaży bawiliśmy się w załogę "G", a potem grałam Hana Solo, siedziałam w Bałtyku aż zrobiłam się sina, albo strzelałam z łuku na przyssawki do mojej siostry.
Pierwsza muzyczna kaseta/ płyta, jaką świadomie kupiłam...
Pierwszym naprawdę własnym, dorosłym albumem muzycznym (tzn. pomijając nagrania dla dzieci) było "True Blue" Madonny. Nie kupiłam tej kasety sama, ale doskonale pamiętam dzień w którym ją dostałam. Nie wiem, czy tata spodziewał się co takiego może z tego wyniknąć.
Artysta/ grupa, którą niezmiennie od lat darzę wyjątkowym szacunkiem...
Jest bardzo wielu takich artystów - przez lata wydają fantastyczne i różnorodne albumy. Na przykład Peter Gabriel - jest niezawodny, nie mogę sobie przypomnieć ani jednej muzycznej wpadki w jego wykonaniu, każdy album - genialny. Jest taka grupa twórców których kolejną płytę nabywa się automatycznie, bez sprawdzania zawartości - to właśnie jest piękne. Alice Cooper. PJ Harvey. Tom Waits. Danny Elfman. Każdy ma takie swoje sprawdzone firmy.
Przeboj z młodości, którego nigdy nie zapomnę...
...chociaż bym chciała? Miałam taką składankę hitów, w dzieciństwie. Na stronie "A" była cała płyta Europe. Na stronie "B" Sandra, Modern Talking, Cock Robin, Shakin Stevens, Sister Sledge... wybierz którykolwiek utwór, to będzie to! Do dziś kręci mi się łezka w oku. Albo wcześniej, był taki czas w którym przynosiłeś cukierki tej jednej osobie w klasie, która potrafiła ci spisać fonetycznie "We Are The World". Mały handel wymienny i miałeś odpis tego "Łi ar wy łorld", i czułeś, że jesteś kimś! Te piosenki kiedyś coś znaczyły - nie znałeś Beatlesów, nie znałeś Davida Bowie, nie wiedziałeś tak naprawdę, co to jakość w kunszcie piosenkarskim. Wszystko co znałeś to zawartość czyjejś listy przebojów i wyobrażałeś sobie, że to cała muzyka rozrywkowa na świecie. Ale potem pojawiło się na horyzoncie Queen i wiele się zmieniło.
Największe marzenie, które udało mi się dotąd zrealizować...
Piszę piosenki, gram, śpiewam, wydałam płytę, którą ludzie kupują w sklepach, i występuję z zespołem przed przychylną publicznością. Każda z tych rzeczy w chwili obecnej nie zaprząta ogromnie moich myśli i wydaje się być w pewnym stopniu naturalna, jednak gdyby ktoś powiedział mi o tym 6 lat temu, miałabym oczy wielkie jak spodki... Łatwo przyzwyczaić się do swoich marzeń, kiedy te się już spełniają - szczególnie jeśli dochodzi się do nich drobnymi kroczkami, z dużą determinacją ale bez wielkiego ciśnienia.
W ludziach najbardziej denerwuje mnie...
To, co denerwuje mnie w sobie samej. Własne wady odkryte w innych to najgorsza męka.
Przemysł muzyczny od środka oceniam jako...
Jaki przemysł?
Najbardziej niezapomniany koncert, na jakim zagrałam...
Każdy jest na swój sposób charakterystyczny. Awaria kabla mikrofonowego w newralgicznym momencie może być równie ekscytująca jak występ w filharmonii. Ale jest kilka takich koncertów, które na długo pozostaną w pamięci - n.p. pierwszy występ z zespołem Raalya, dla mnie, wtedy muzyka solowego i samowystarczalnego - zupełna nowość. Z pewnością długo pozostanie też w mojej pamięci ostatni występ z orkiestrą symfoniczną pod dyrekcją Adama Klocka w Kaliszu - utwory z albumu "Out" w orkiestrowych aranżacjach. To było duże przeżycie dla mnie i dla zespołu.
Decyzja, jakiej najbardziej żałuję jak dotąd w swojej muzycznej przygodzie/ karierze...
Brak. A jeśli już - uczę się na błędach, nie chcę trawić energii na żale. Lepiej wykorzystać siłę mniejszych lub większych rozczarowań na konstruktywne dalsze działanie, a poza tym każde negatywne doświadczenie ma swoją dobrą stronę: Gdy spotykasz się z niekompetencją, zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele rzeczy potrafiłabyś robić sama.
Gdybym na jeden dzień została prezydentem zmieniłabym w Polsce...
...rolę prezydenta na czysto reprezentacyjną. Konstytucyjnie. Z obowiązkowymi lekcjami międzynarodowej etykiety.
Za swoją największą zaletę uważam...
Szczerą, dobrą opinię o sobie samej.
Wadą, nad której wyeliminowaniem szczególnie pracuję jest...
Zbyt dobra opinia o sobie samej.
Codzienna czynność, za którą najmniej przepadam...
Lubię codzienne czynności - kiedy wraca się do rzeczy normalnych i uregulowanych. Poza tym oczywiście jestem człowiekiem i nie lubię zmywać.
Ludzie mnie zapamiętają jako...
W przyszłości ludzie zapamiętają mnie na pewno za największą wpadkę jakiej dokonam w życiu. Takie są zasady! Ale mnie wcale już wtedy nie będzie, więc nic nie szkodzi.
strona artystyki













